Jeśli jesteś jedną z tych, osób, które kiedykolwiek poddały się, bo kilka razy Ci nie wyszło – czytaj dalej.
Znasz historię o pchle w słoiku?
To świetna analogia do tego, jak tworzymy paradygmaty w naszym życiu, co ostatecznie ogranicza lub wyzwala nasz potencjał. Dlatego przytoczę tę przypowieść…
Pchła może skakać na 20 cm w górę i odległość do 1 metra.
Ale kiedy pchła jest umieszczona w słoiku, który jest zamknięty – próbuje z niego wyskoczyć i w pewnym momencie poddaje się, poznając granice nowego środowiska (przysłowiowy “sufit”).
I nawet po zdjęciu pokrywki pchła już nigdy nie wyskoczy ze słoika, traktując szczyt słoika jako swoje nowe granice.
Ale opowieść ta nie dotyczy tylko pcheł.
Wszystkie organizmy na świecie mają tendencję do poruszania się jedynie w obrębie granic, które wyznaczył im ich logiczny “system przetrwania”.
Nazywa się to też często “comfort zone”, czyli strefa, w której wiemy, że jest bezpiecznie i mamy konkretny zakres wygodnego ruchu.
Te granice są, oczywiście, jedynie iluzją, ponieważ nasza świadomość, która pochodzi od Boskiego Źródła, nie zna granic.
Jeśli istniejesz, to wszystko jest dla Ciebie możliwe.
Musisz jedynie wyjść ze strefy komfortu i zrozumieć, na czym naprawdę Ci zależy.
O czym marzysz od dziecka.
Kto i kiedy zamknął Cię w słoiku (najczęściej rodzice i społeczeństwo).
Wiedz, że słoik już dawno jest otwarty i możesz śmiało z niego wyskoczyć!
Być może już pamiętasz, gdzie zawsze chciałaś/eś się znaleźć i kierunek skoku jest dla Ciebie oczywisty.
A może jesteś jedną z tych osób, które nie pamiętają, kim właściwie są i do czego zmierzają.
To też jest OK!
Możesz tym bardziej żyć wyłącznie “tu i teraz”, odkrywając kolejne warstwy rzeczywistości, skacząc z jednego słoika do drugiego, gdzie a nuż odkryjesz nową pasję lub przypomnisz sobie, do czego jesteś “powołana/y”.
Możesz też skorzystać z “Przewodnika po Wizji Osobistej”, który być może przyszedł do Ciebie po zapisie do tego newslettera. W razie czego załączam go tutaj.
Powiem więcej – to, czego doświadczamy (jakość relacji, stan finansów i zdrowia + wszystko inne) wynika właściwie wyłącznie z tego, co myślimy o sobie (i o świecie).
Kiedyś uważałam, że to niemożliwe – przecież są rzeczy, na które nie mamy wpływu.
Ale jak zaczęłam praktykować wszystkie usłyszane na licznych kursach manifestacji porady, a dotyczyły one przede wszystkim pielęgnowania pozytywnych myśli (i przede wszystkim tych na swój temat, bo to w tym obszarze zagnieżdżonych jest masa podcinających skrzydła przekonań) – odkryłam, że życie rzeczywiście serwuje mi wyłącznie to, co przyjmę jako prawdę.
Brzmi niewiarygodnie? Sprawdź to ;)
Wystarczy pilnować swoich myśli i kontrolować auto-sabotaż, rozmawiać ze swoimi lękami twarzą w twarz i traktować wszystkie wydarzenia na swoją korzyść.
Na początku wcale nie jest to łatwe, ale jak się rozhulasz na tej huśtawce… To żyć, nie umierać!
Jednak czasem pojawia się dylemat.
Czy mam cisnąć dalej, bo kto nie walczy, ten nie wygrywa – czy raczej należy już odpuścić, widząc, że ewidentnie wszechświat daje mi znać, że idę nie w tę stronę?
I tu pojawia się moment zajrzenia głęboko w siebie i sprawdzenia, czy nadal Twoja wizja odpala iskry radości w Twoim sercu i rozświetlasz się na samą myśl, że jednak się udało.
Jeśli wcale się nie cieszysz na wizję spełnienia Twojego dotychczasowego pragnienia (i to nie pod wpływem porażek, a po prostu nie kręci Cię już ten temat), to najprawdopodobniej nie jest Twoje prawdziwe marzenie.
W tym wypadku polecam Ci odpuścić i otworzyć się na nowe, wskakując do innego słoika.
Jeśli jednak jarasz się jak pochodnia, wizualizując sukces wybranego wcześniej przedsięwzięcia (pomimo doświadczonych już porażek) – pomyśl, że poprzez te „porażki” Wszechświat chce jedynie sprawdzić, na ile Ci zależy na obranym celu i czy zawalczysz o swoje, jednocześnie przerabiając swoje lęki, negatywne przekonania o sobie i o świecie, i ufnie idąc dalej, po swoje.
Wtedy szukasz nowych rozwiązań, wchodzisz do innych baniek (i słoików) – nie w poszukiwaniu nowego celu, a nowej ścieżki dotarcia do pierwotnego celu.
Wytrwałość w dążeniu do marzeń do podstawa ich skutecznej i stosunkowo szybkiej manifestacji.
Bo okazuje się, że… im więcej porażek zaliczasz, tym bliżej jesteś doświadczenia manifestacji swojego celu.
Działa to jak trening fizyczny – nikt nie oczekuje, że za pierwszym razem uda Ci się przebiegnąć maraton czy robić idealne pompki przez kilka minut.
Do efektu “wow” dochodzi się często metodą prób i błędów lub po prostu treningiem tej samej czynności.
Podam Ci na zachętę przykłady osób, które wielokrotnie podchodziły do tego samego zadania, zaliczając pasmo porażek, ale nie poddały się i w końcu dopięły swego i to z ogromnym sukcesem:
-
Steven Spielberg – kilkukrotnie odrzucony przez University of Southern California (USC) School of Cinema.
-
Hugh Jackman, Carey Mulligan, Tom Hardy, Daniel Craig i wielu innych hollywoodzkich aktorów również nie zostało przyjętych do szkół aktorskich za pierwszym i często kolejnym i kolejnym razem.
-
Rafał Brzoska (założyciel Inspot) miał ogłosić bankructwo, ale zadał sobie pytanie: “Czy na pewno zrobiłem już WSZYSTKO, co możliwe, by osiągnąć cel?” i odpowiedział sobie… “jest jeszcze jedna rzecz, której mogę spróbować”. Dzisiaj jest miliarderem.
-
Nicola Tesla (wynalazca i inżynier) również niczego by nie wskórał i nie doszedłby do swoich niesamowitych osiągnięć, na których dzisiaj stoi świat, gdyby przejmował się tysiącami odmów i krytyk swoich odkryć przez ówczesnych naukowców i korporacje.
-
Ja, z kolei – gdybym przejmowała się wszystkim, co mi się przydarzyło i o co się potknęłam, nie stworzyłabym ani pierwszej eko mapy świata Ethy Maps, ani jednej z czołowych marek aromaterapii w Polsce, która oferuje zarówno najwyższej jakości terapeutyczne olejki Oilo, jak i prowadzi detaliczny sklep OlejkowySklep.pl i mocno rozwijającą się Olejkową Szkołę, do której codziennie przychodzą zapytania o warsztaty, kursy i konsultacje z zakresu aromaterapii. Te projekty to dopiero wierzchołek góry lodowej moich marzeń i zamierzeń, ale wiem, że jestem na właściwej drodze, pomimo różnych przeszkód, które czasem stają mi na drodze.
Nie musisz być jednak ani Teslą, ani Spielbergiem, żeby dojść do swoich marzeń.
To tylko przykłady ludzi, którzy stali się sławni – jednak osób, które wytrwale idą na przód mimo przeszkód są tysiące, jak nie miliony.
„Ludzie sukcesu” (czyli ci, którzy żyją komfortowo, na swoich warunkach, w obfitości i szczęściu, doświadczając swoich marzeń i knując kolejne wizje) nie osiągają ich dlatego, że są utalentowani ani dlatego, że mają znajomości czy sponsorów.
To, co łączy ich wszystkich jest DECYZJA O WYTRWAŁOŚCI w dążeniu do celu.
Odwaga w byciu sobą.
Ciągła tresura swojego leniwego i zlęknionego ego, które najchętniej zamknęłoby się w 4 ścianach przed kominkiem z ciepłą herbatką i czytało książki przygodowe, żeby chociaż w ten sposób zaznać “adrenaliny” ;)
Dlatego apeluję do Ciebie – jeśli jesteś osobą, która kiedykolwiek się poddała lub jest bliska wycofania się ze ścieżki Twoich marzeń:
WYTRWAJ.
Warto.
Kto nie próbuje – nie wygrywa.
A jeśli czujesz, że Twoją decyzję wsparłyby momenty:
-
głębokiego relaksu – by się zresetować
-
witalnej energii – by ruszyć z kopyta
-
mocnego skupienia – by nie zboczyć z wybranej ścieżki
… zapraszam Cię na bezpłatny webinar “Nastrój się olejkami”, który poprowadzę już w ten czwartek 23 listopada o 18:00.
Opowiem Ci o olejkach eterycznych, które są mistrzami w ukojeniu, energetyzowaniu i wzmaganiu koncentracji.
Nie znam szybszych i skuteczniejszych metod na taką zmianę samopoczucia, dlatego bardzo chętnie się podzielę z Tobą moją wiedzą i doświadczeniem!
Pozdrawiam pachnąco,
Julia Mafalda Viviani
Bądź na bieżąco z kursami aromaterapii
i odbierz swój "Przewodnik Wizji Osobistej"
Udało się!
Potwierdź dołączenie klikając w maila, który do Ciebie właśnie wysłałam,