Znasz tę przypowieść?
Pewien Polak pojechał do Tybetu, by osiągnąć stan ZEN, czyli stan wewnętrznego spokoju. Po wielu miesiącach praktyki medytacji w buddyjskich świątyniach stał się niesamowicie spokojnym człowiekiem.
Czuł się gotowy, by otrzymać tytuł “mistrza ZEN”.
Poszedł więc do swojego tybetańskiego nauczyciela, by sfinalizować swój trening. Nauczyciel spojrzał na niego, uśmiechnął się i powiedział…
Zaiste, osiągnąłeś stan pełnego spokoju wewnętrznego. Jednak ostatecznym sprawdzianem dla Twojego ZEN będą święta z rodziną!
Czy Ty też czujesz, że Twoja rodzina jest Twoim najlepszym trenerem cierpliwości i wyrozumiałości? 🙂
W końcu nic nie rozwija naszych skrzydeł tak jak dyskomfort – pod warunkiem, że wiemy, jak do niego podchodzić.
By osiągnąć prawdziwy, stabilny spokój wewnętrzny, można sięgać po wiele różnych technik i praktyk. Jest to zwykle proces – droga, którą kroczymy całe życie. A tak naprawdę… odkryłam, że to jest jedynie założenie.
Wcale nie musisz przeżyć całego życia, by osiągnąć stały spokój wewnętrzny. Kluczem jest zmiana optyki i zakotwiczenie jej w swoim postrzeganiu świata.
Są bowiem takie okulary, przez które nic nas już nie rusza – ani pytanie o to, kiedy będą dzieci, ani ocena naszego wyglądu.
Okulary, przez które dotychczasowe “czułe punkty” przestają odczuwać ból, a zamiast tego stają się czułe na łaskotki. Co oznacza, że każdy “trigger” (czyli coś, co odpala w nas trudne emocje) zaczyna być powodem do uśmiechu i jeszcze większej lekkości!
Jak zatem dojść do radosnej ciszy wewnętrznej, słysząc wokół hałas rodzinnych rozmów?
Twoja MOC ZEN aktywuje się, kiedy kierujesz uwagę z zewnątrz do wewnątrz. Kiedy bierzesz wdech i wydech, uśmiechasz się do siebie i wybierasz nie przejmować się tym, co właśnie słyszysz czy widzisz.
Przypominasz sobie wtedy, że to, co do Ciebie dociera zmysłami, to jedynie szum, który ma Cię wytrenować w dojściu do wewnętrznej ciszy. To Twój największy i najskuteczniejszy trener mindfulnessu!
Z tego miejsca możesz świadomie wybrać swoją Prawdę. Możesz odpowiedzieć na świat zewnętrzny w pełni swojej mocy, która jest również wyrażona w radosnym dystansie i luzie do danej sytuacji.
Możesz też w ogóle nie reagować i zostać ze swoją ciszą.
Oczywiście nie chodzi o eliminację emocji – one są automatyczną, wgraną reakcją Twojego organizmu.
Ale Twoje emocje Cię nie definiują. One są jedynie informacją, czy to, co odbierasz jest Twoje, czy nie. I dzięki nim możesz decydować, czego chcesz doświadczać w życiu dalej!
Twoją tożsamość w danej chwili określa Twoja decyzja – na czym skupiasz swoje myśli. Dlatego często w zależności od sytuacji, od towarzystwa – widzimy w sobie różne “twarze”.
Twoim najcenniejszym zasobem jest Twoja energia, która zasila Twoją rzeczywistość, a energia podąża za uwagą, czyli wyborem myśli.
Dlatego tak ważne jest staranne wybieranie, na czym chcesz skupiać swoją uwagę – jakie myśli chcesz pielęgnować, niczym rośliny w ogrodzie Twojego umysłu. Wolisz podlewać chwasty czy róże?
Rodzina to najwyraźniejsza ilustracja tego, co odcisnęliśmy na swojej podświadomości w związku z nami i z najbliższymi. Innymi słowy – to, jak jesteśmy traktowani, wynika z tego, jak traktujemy samych siebie na poziomie świadomym (10%) i podświadomym (90% naszych myśli i reakcji), ale często boimy się zrobić ten ważny krok w postaci odwrócenia naszej uwagi od świata zewnętrznego, który – de fatco – nieustannie o nią zabiega, karmiąc się naszą energią.
Dlatego zachęcam Cię do sprawdzenia, co się stanie i jak zacznie się toczyć Twoje życie rodzinne, kiedy myśli skierujesz na to, czego pragniesz, zamiast na to, czego obecnie doświadczasz. Bez względu na emocje, które czujesz w ciele.
Kiedy słyszysz coś, co Ci nie pasuje, co Cię denerwuje lub smuci, uśmiechaj się do siebie i powtarzaj w myślach jak mantrę:
Jestem słuchana/y, kochana/y i szanowana/y…
Wszystko działa na moją korzyść…
Może to kontrowersyjnie brzmi, ale dopiero, kiedy spróbujesz tego podejścia, zrozumiesz, że na tym polega cała magia relacji i spokoju wewnętrznego…
Mówię Ci to ja – kobieta, która obserwuje te zależności od 35 lat i która przeszła w swoim życiu rodzinnym tyle dram i zmian, że może śmiało stwierdzić, że proste rozwiązania są najlepsze.
Żadna terapia nie da Ci tyle, co własna decyzja o tym, gdzie teraz kierujesz swoją uważność myślową.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła Ci na ten czas refleksji i dbania o spokój wewnętrzny kilku olejków eterycznych, których zapach od tysięcy lat służy ludziom i zwierzętom, by koić układ nerwowy (zamieniając go w układ zrelaksowany).
Olejki eteryczne to wspaniali mali przyjaciele, niczym Dzwoneczek z Piotrusia Pana (swoją drogą, polecam Ci nową produkcję filmową „PAN” o tym, jak Piotruś stawał się Piotrusiem Panem, początkowo nie wierząc w siebie i stopniowo odkrywając, że może latać – to opowieść o Mocy każdego z nas!).
Jakie zapachy polecam Ci na wsparcie w osiąganiu stanu ZEN?
-
Wyjdź ze stagnacji i marazmu, wybierając olejki cytrusowe (pomarańczowy, mandarynkowy), które działają jak promień słońca.
-
Wycisz się w formie medytacji uziemiającej, świetnie sprawdzą się olejki drzewne, jak kadzidłowy, cedrowy czy sandałowy. Polecam Ci również moje dwie aroma-medytacje.
-
Ukochaj zdenerwowane, ściśnięte serduszko czy brzuch, sięgając po olejki kwiatowe: lawendowy, geraniowy, różany, ylangowy czy neroli.
Pamiętaj, że Twoje myśli tworzą Twoją rzeczywistość i czasem trzeba sobie powtórzyć coś wielokrotnie, by zaczęło się to objawiać na zewnątrz.
Nie martw się zatem tym, co frustruje Cię teraz – emocje są ważną wskazówką tego, czy to jest coś, co nam się podoba, czy nie, ale nie warto na nich bazować swojego życia.
Twoja tożsamość i Twoje życie budowane jest wyłącznie przez wybór Twoich przekonań o Tobie i o świecie. A uśmiech pomaga przywołać jasne myśli!
Życzę Ci niezłomnej wiary w siebie i moc Twoich myśli, zawsze.
Pozdrawiam pachnąco,
Julia Mafalda Viviani
Bądź na bieżąco z kursami aromaterapii
i odbierz swój "Przewodnik Wizji Osobistej"
Udało się!
Potwierdź dołączenie klikając w maila, który do Ciebie właśnie wysłałam,